sobota, 14 lutego 2015

Inglotowy zawrót głowy ....:)



Jakoś nigdy za Inglotem nie przepadałam, ale z uwagi na pochlebne opinie na temat Inglota, odwiedziłam go z zamiarem zakupu podkładu. Podkład nabyłam, ale nie wyszłam tylko z nim. Skusiła mnie gąbka do nakładania podkładu. Podkład po pierwszym użyciu nie rzucił mnie na kolana, ale dam mu kolejną szansę i wtedy będę mogła powiedzieć coś więcej.
Mój cudowny Sponge, o którym pisałam wcześniej niestety zużył się. Rozważałam kupno Beuaty Blendera, jednak cena nie zachęca. A i nabyłam jeszcze jedną cudowną rzecz grzebyk do rzęs.







Z gąbki i grzebyczka jestem bardzo zadowolona. Grzebyk rozczesuje wytuszowane rzęsy, dzięki niemu możemy pozbyć się ewentualnych grudek. Gąbka ma zupełnie inną strukturę niż Mircale Sponge od Real Techniques. Jest twardsza, nie ma takiej gąbkowej struktury.  W dotyku bardzo miła. Bardzo ładnie nakłada podkład. W myciu dużo łatwiejsza niż Miracle Sponge. Podkład bardzo ładnie schodzi i się wypiera. Ja myję moją zwykłym mydłem. Wydaję mi się iż posłuży mi dłużej niż mój Miracle Sponge.  Cena gąbeczki to 42 zł, grzebyka zaś 16 zł.






2 komentarze:

  1. Uwielbiam podkłady z Inglota. Co do gąbeczki jestem jej ciekawa :)) ciekawe jak długo będzie wytrzymała i nie popęka

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pierwszy rzut oka wydaje się być dobrej jakości , ale zobaczymy jak długo mi posłuży

    OdpowiedzUsuń